NEPOMUK: Basznia Dolna – kapliczka przy krzyżu

nepomuk baszniaw

Lokalizacja i Otoczenie

Przed wojną droga przed kapliczką nie była prosta jak teraz, kiedyś główny trakt biegł z Lubaczowa, obok tej kapliczki skręcał do Baszni Górnej i dalej biegł w stronę Niemirowa i Wróblaczyna. Obecna główna droga w stronę Horyńca miała podrzędne znaczenie. Pierwotnie rozwidlająca się tutaj droga tworzyła trójkątny cypel, w którym postawiono tę kapliczkę.

Kapliczka jest położona na zboczu podnoszącego się terenu, co sprawia, że od zachodu i północy ma widoki zasłonięte, ale za to od południa rozpościera się widok na wioskę, natomiast na wschodzie możemy podziwiać rozległą panoramę sięgającą w okolice Cieszanowa i położone dalej Roztocze.

Opis Obiektu

Sama kapliczka zorientowana jest wejściem w stronę zachodnią i ścianą z ołtarzykiem ku wschodowi. Miała drzwi, teraz jest otwarte wejście, boczne okienka i w każdej ścianie wnęki na świątki. Pierwotnie wokół kapliczki rosły stare lipy, ale nie dotrwały do dziś. W środku na ścianie ołtarzyka mamy malunek z wizerunkiem świętego Jana Nepomucena (KLIKNIJ by zobaczyć). Odbiega on od kanonu, bowiem JN nie jest tutaj przedstawiony w „teatralnej” pozie, tylko stoi na drodze, przykłada palec do ust (co symbolizuje tajemnice spowiedzi) i trzyma w drugiej ręce krzyż razem z kwiatem, zapewne lilii. Dodatkowym atrybutem JN był liść palmy, a z tym kwiatem praktycznie postać tego świętego nie jest spotykana. Święty na malowidle ma też aureolę, ale brakuje 5 gwiazd, z którymi zawsze jest przedstawiany na aureoli wokół głowy.

Historia

Kapliczkę wybudował Piotr Dopira na swoim polu. W środku stała figura świętego Jana Nepomucena, wyrzeźbiona w drewnie lipowym, przez ludowego rzeźbiarza z Borowej Góry o nazwisku Żelisko, którego prace można było znaleźć w wielu okolicznych kapliczkach. O rodzicach Piotra krążyły legendy, byli zamożni i żadne zło się ich nie czepiało. Podobno, gdy ktoś wszedł na ich gospodarstwo po zmroku, nie mógł z niego wyjść, dopiero gdy wzeszło słońce, albo gospodarze go wyprowadzili. Gdy starzy pomarli, Piotra zaczęły nachodzić same nieszczęścia. A gdy jechał w pole i przejeżdżał w okolicy rozwidlenia dróg w kierunku Lubaczowa, konie się trwożyły i uciekały same z wozem do domu. Nie było siły by je zatrzymać. Dlatego gospodarz postanowił wystawić w tym miejscu kapliczkę i zamówić do niej św. Jana Nepomuceńskiego, który miał być opiekunem ludzi od złych duchów. Wybudował jeszcze drugą kapliczkę w okolicy Borowej Góry, bo aż tam ciągnęły się jego włości. Swoje obejście i pola poświęcił i biedę wygonił. Droga ta, gdzie stoi kapliczka słynęła w okolicy, z tego, że często ludzie nie mogli do domu wrócić gdy noc nadchodziła. Mówili, że byli w takim otoczeniu, że nie mogli się przebić przez to co widzieli. Kapliczka musiała powstać dawno, bowiem jest już zaznaczona na mapach z 1880 roku.

Tuż przed wojną kapliczkę zdewastował umysłowo chory Mikołaj Chomycia, który porozbijał okna i wyrwał drzwi. Przeganiał też polskie, niemieckie i ukraińskie dzieci, które zbierały się przy kapliczce i tutaj śpiewały. W czasie wojny kapliczka w okolicy Borowej Góry została zniszczona przez sowietów, w Baszni kapliczka została porozbijana. W 1944 roku gdy UPA spaliła Basznię, rodzina Dopiry wyjechała na Ukrainę. Wtedy kapliczka straciła swego gospodarza i zajęli się nią nowi mieszkańcy Baszni. Relacja pochodzi z książki: „Basznia Zarys Dziejów”.

Interpretacja

To bardzo ciekawa historia, związana z wiejskimi legendami o miejscach gdzie straszy i obrzędach magiczno-religijnych, które takie miejsce odczarowały, czy też odpędziły złe duchy. Ciekawe jest to, że nieopodal tej kapliczki znajduje się cmentarz. Pokazuje to, że zwidy u ludzi nie brały się z niczego. Wystarczyła nekropolia, by w jej okolicy działy się rzeczy dziwne i nadprzyrodzone. Mimo iż święty Jan kojarzony był głównie z ochroną przed powodzią, to tutaj mamy wykorzystane inne możliwości, jakie posiadał, czyli ochrona przed duchami.