Mityczny niedokończony posąg autorstwa Grzegorza Kuźniewicza, który widzieli tylko nieliczni

Grzegorz Kuźniewicz był najwybitniejszym artystą kamieniarzem, pochodzącym z Brusna Starego. Był tak kolorową osobistością, że śmiało można nakręcić o nim film. Ponieważ poznawanie wszędzie dostępnych faktów nie jest ciekawe, odsyłam do biografii Kuźniewicza w przewodniku Marka Wiśniewskiego: Roztocze Wschodnie. Zawarta jest tam dość niezwykła ciekawostka, którą warto skomentować. Otóż uważają niektórzy, że Kuźniewicz brał udział w rzeźbieniu jednej z głów prezydentów Amerykańskich na górze Mount Rushmore. Był on wtedy akurat w Bruśnie, kiedy te rzeźby były robione. Ale ta swoista legenda, stworzona przez pobratymców, niekoniecznie ma wskazywać na jakieś oszustwo, tyle co na niezwykłą sławę i szacunek, jakim go darzono.

rw

fot. kamieni z Siedlisk: RoztoczeWschodnie.pl

Gdy Kuźniewicz wrócił na dobre do Brusna Starego, po pierwszej wojnie Światowej, przywiózł ze sobą nie tylko nowy styl w kamieniarstwie, ale też nowinki ze świata. Jako jedyny w okolicy miał radio na słuchawki. Jego obycie w świecie, musiało promieniować na całe Bruśnieńskie społeczeństwo, tworząc z niego lokalną „grubą rybę”. Szczególną postacią był w środowisku kamieniarzy. Wielu go naśladowało, a jego pomocnicy próbowali podglądać jego warsztat pracy. Tak było na przykład przy pomniku w Horyńcu, gdzie Kuźniewicz miał wykonać niezwykle efektowny element rzeźby, czyli sznurowadła na bucie żołnierza. Doskonale wiedział, że będą go podglądać i kopiować warsztat, a na to sobie pozwolić nie mógł, dlatego wykuł sznurowadła wtedy, jak nikogo nie było w pobliżu. Ten pomnik miał być szczególną wizytówką twórczości Kuźniewicza, dlatego miał wyeksponowany podpis i niezwykłą formę. Żołnierz oparty o karabin, z tak niezwykle wyraźną ekspresją emocjonalną, zastygłą w kamieniu, robił niezwykłe wrażenie. Kuźniewicz widocznie czuł się w swoich rodzinnych stronach niezwykle dobrze, bowiem szykował coś, co dziś było by zapewne ewenementem na dużą skalę. Z relacji Pana Mieczysława Zaborniaka (był kamieniarzem), który po wysiedleniach Ukraińców, jak większość miejscowych, chodził po opustoszałych wioskach Ukraińskich, na Chmielach, gdzie mieszkał Kuźniewicz, znalazł niezwykłą niedokończoną rzeźbę. Była to postać, która miała tylko nogi, góry nie zdążył już wykonać, nie była by niezwykła, gdyby nie kamień w którym kuł. Było to skamieniałe drewno z Siedlisk. Potężna postać, wysokości człowieka, leżąca na byłej posesji Kuźniewicza, z biegiem czasu gdzieś zginęła. Albo ktoś ją ukradł i wiedział co bierze, albo jakiś miejscowy zabrał i wrzucił to w fundament. Możemy się tylko domyślać, jak wyglądało by dziś Brusno Stare i jak niezwykłe zagłębie sztuki kamieniarskiej byśmy mieli, gdyby nie Akcja Wisła.