Archiwa kategorii: Mogilny

Horyniec – Turek w Lesie Gajowym

tata

Lokalizacja

Krzyż ten znajdziemy idąc za zalew horyniecki. Gdy przejdziemy około kilometra i miniemy ostry zakręt, niedaleko po prawej stronie zobaczymy prostą drogę przez las. To tutaj przed wojną była granica powiatowa. Musimy jechać nią ponad kilometr i wypatrywać nieopodal drogi po lewej stronie tego krzyża.

Opis obiektu

Kiedyś był to zamieszkały teren i wszędzie były osady. Akurat powinna tu biec też granica, horynieckiego majątku ziemskiego i Smolina Andruszewskich. Była to jednocześnie granica powiatów (Rawo Ruski z gminą Wróblaczyn i gromadą Radruż, która obejmowała na tym terenie Kuciery i Las Gajowy – Haj Lasowy). Biegła ona tam z lasu Dębisko i Kruszyna, dobijała do drogi z zalewu, w stronę Radruża idąc w główną drogę, w stronę Wólki Horynieckiej. Ta droga była granicą. Majątek Horyniecki obejmował las „Trusza”, a do Smolina należały już Kuczery i Las Gajowy.

Przed wojną, nieopodal krzyża były zabudowania wiejskie. Jego kształt, oraz rodzaj kamienia, wskazuje, że to bardzo stary krzyż. Śmiało można go zaliczyć do grupy krzyży mogilnych; „Turków”. Niestety brak napisów, oraz jakichkolwiek informacji (na tę chwilę) nakazuje snuć domysły. W roku 1629 w Budomierzu, Tatarzy założyli swój kosz, czyli bazę. Z tego miejsca wyruszali i do niego przywozili łupy oraz jasyr, czyli uprowadzonych ludzi. W te okolice z Budomierza było stosunkowo blisko, około 10 km. W okolicach Wólki Horynieckiej są podania związane z Tatarami. Być może, tutaj też pojawili się Tatarzy i zabili jakąś grupę ludzi. Pochowano ich zapewne w tym miejscu, tuż przy drodze i ustawiono krzyż. Do dziś rosną tam łany barwinków, a teren jest nieruszany. Można domniemać, że przez wiele lat, stał tutaj krzyż drewniany, a z biegiem czasu pojawił się kamienny.

Krzyż mogilny – Basznia Dolna

krzyz basza

Krzyż stoi przy drodze relacji Basznia – Horyniec po jej południowej stronie. Pierwotnie stał w innym miejscu w tej okolicy. Nieopodal są tory kolejowe i tam na polu stał ten krzyż. Ma on wygląd typowy dla starych krzyży mogilnych, więc można przypuszczać, że na tych polach była jakaś stara mogiła. Niestety w latach 70tych, zarządcom PGRu w Baszni przeszkadzał i kazano go przenieść obok krzyża przy drodze, na przeciw osiedla PGR.

Przed wojną w tej okolicy było skrzyżowanie kilku dróg. Można było jechać drogą główną z Baszni do Horyńca, ale też wiodły tędy drogi przecinające z przysiółków Jusyki do Sołotwiny.

Krzyż na cmentarzu z I Wojny – Nowiny Horynieckie

kr cm now

W Nowinach Horynieckich, na końcu wioski, na tak zwanej Pańskiej Górze, postanowiono zrobić cmentarz z czasów I Wojny.  Jest to Miejsce Pamięci Narodowej. Są tutaj dwa duże drewniane krzyże i jeden kamienny. Nie ma on żadnych napisów.

Wioska nie miała szczęścia podczas I Wojny. Z racji swojego położenia, była na idealnym miejscem do celów taktycznych, czyli obrony przed natarciem, gdzie mamy wzgórza z których był ogromny zasięg widokowy, a także przestrzeń do oddawania strzałów. Przeciwnik musiał iść po spłaszczonym terenie, nadziewając się na ostrzał z gór. Tutaj właśnie toczyły się krwawe boje, które w efekcie pochłonęły koło tysiąca ofiar. Po wielkiej bitwie w czerwcu 1915 roku, trupy ludzi były rozsiane po całej okolicy, od Horyńca po Werchratę. Dlatego też zakopywano ich tam gdzie leżeli, często w zbiorowych mogiłach. Dopiero w roku 1923, gdy porządkowano pobojowiska, postanowiono utworzyć zbiorczy cmentarz na Pańskiej Górze. Polegli tam Niemcy, Austriacy, Rosjanie, a także wcielani do tych armii Polacy.

Po niemal 10 latach trudno było zidentyfikować poległych, dlatego zrobiono im zbiorcze mogiły. Wytyczono kwadratowy plac z apsydą, czyli dolepionym doń półkolem. Żołnierzy pochowano w zbiorowych mogiłach, natomiast oficerów na terenie owej apsydy. Wokół cmentarza wykopano fosę i z tej ziemi zrobiono niewielki wał.

Na terenie, gdzie leżą oficerowie, stoją dwa duże drewniane krzyże. Między nimi stoi kamienny anonimowy nagrobek, bez żadnych napisów. Postawiła go rodzina zmarłego w tej bitwie oficera. Niestety, zapewne jakaś spadająca gałąź złamała krzyżyk i potem prowizoryczne zlepienie jakimś klejem czy cementem, nie wytrzymało i krzyżyk pękł ponownie. Figura ta miała pierwotnie ciekawą klasyczną formę, z dwoma Maryjkami, gwiazdką szczęścia na górnym ramieniu i gwiazdkami w okolicy tablicy. Pierwotnie stały tutaj trzy drewniane krzyże, duży drewniany w środku i mniejsze po bokach. Zapewne pod tym dużym środkowym, leży najwyższy rangą oficer, który poległ. Zanim poddano renowacji ten cmentarz, te trzy krzyże miały tabliczki z napisami. Niestety, po odnowieniu już tutaj nie wróciły.

Sam cmentarz wygląda stosunkowo dobrze, ale to tylko złudzenie, bowiem na jesień nie ma liści i większość roślin ginie. W okolicy cmentarza leżą pozwalane drzewa, fosa i jej okolica jest zaniedbana. Nie ma jakiegoś wyraźnego miejsca, gdzie było by wejście na cmentarz, przez to ludzie wchodzą którędy chcą i depczą po grobach. Środkowa ścieżka jest niewyraźnie zaznaczona, bowiem roślinność opanowała to miejsce. Cmentarz oznaczony jako atrakcja turystyczna, niestety robi ponure wrażenie zaniedbania.

Krzyż na mogile ofiar UPA – Nowiny Horynieckie

nowiny krzyż u

Krzyż na mogile pomordowanych mieszkańców Nowin Horynieckich przez UPA, usytuowany jest w środku wioski, na przeciw posesji sołtysa Nowin.

Obecnie jest na krzyżu tabliczka, która upamiętnia 11 ofiar mordu oddziałów UPA, które napadły na wioskę nocą z 16 na 17 sierpnia 1944 roku. Upamiętnionych jest też sześć osób, które zginęły na przełomie lat 1944 1945, z rąk UPA, ale nie wiadomo gdzie są ich groby. Napis na tabliczce głosi:

Miejsce Upamiętnienia Ofiar mordu dokonanego przez bandy UPA na 17 mieszkańcach Nowin Horynieckich w latach 1944 – 1945

„… i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”

Krzyż został postawiony 26 sierpnia 1944 roku. Mieszkańcy postanowili opuścić Nowiny, bojąc się o swoje życie, gdyż zazwyczaj takie nocne akcje UPA, połączone były z paleniem zabudowań, a także zastraszaniem ludzi, że jeżeli od razu nie opuszczą wioski i nie uciekną za San, to wszyscy zginą. Podobny scenariusz był na Rudce. Część mieszkańców Nowin wróciła dopiero w 1948 roku, reszta osiedliła się gdzie indziej, głównie tworząc nową wioskę pod Lubaczowem, o nazwie Piastowo.

Turki z Podemszczyzny

turek podemszczyzna

Karol Notz, pisał, że w Podemszczyźnie, na gościńcu (droga w kierunku) Nowego Sioła, stoją 3 mogiły i jedna we wsi, z krzyżem z czasów najazdów Tatarskich. Trudno jednoznacznie odczytać, czy Notz miał na myśli 3 mogiły na gościńcu i mogiłę z krzyżem we wsi, czy też aż! 4 krzyże. W każdym bądź razie, powyższy krzyż, znajduje się przy drodze, w stronę Nowego Sioła i jest na wydłużonym pagórku. Wygląda na to, że ofiary najazdów Tatarskich, były masowo chowane w mogiłach. Mogą to być, szczególnie czasy wyprawy Sobieskiego, w 1672 roku. Sam krzyż, ma budowę archaiczną, mogącą wskazywać na tak zwane „Turki”, czyli kamienne krzyże z czasów najazdów. Drugi, podobny krzyż, znajduje się w wiosce, na przeciw cerkwiska, po drugiej stronie drogi.

podem 2

Krzyż Roncziis w Kierniczkach – Brusno Nowe

brusno

Przypuszcza się, że kamienny krzyż usytuowany w lesie Kierniczki, nieopodal dworku, lasów bruśnieńsko – łóczańskich, którego ostatnimi właścicielami byli Liptayowie, to najstarszy bruśnieński krzyż jaki obecnie znamy. Napis na krzyżu, jest niestety niewyraźny, nie można go odczytać, ale na górnym ramieniu widać stosunkowo wyraźnie datę: AD 1664

W różnych publikacjach, dotyczących kamieniarstwa bruśnieńskiego, możemy znaleźć zapiski o krzyżu z taką datą, którą zatarł czas. Wyróżniane są też inne krzyże z podobnego okresu, ale miały się rozlecieć. Ten krzyż, wydaje się być jednym z pierwszych typów produkowanych w Bruśnie, bo jest wybitnie asymetryczny. Nawet uważane za bardzo stare tzw Turki, są już bardziej symetryczne. Domniemać można, że starszy jest tylko ten w Starym Bruśnie, który jest wbity w ziemię (Karawaka).

Czas sprawił, że napisy na tym krzyżu stały się niewyraźne, ale teoretycznie można odczytać następny wyraz, ale brzmi on wybitnie dziwnie: SRONCZIIS

Istnieje możliwość, że napis jest po łacińsku. Roncziis może oznaczać „podczas”. Trudno do tego wyrazu coś dopasować. Miejscowi, używają względem tego krzyża, określenia: „Krzyż Sobieskiego”. Miał on mieć nieopodal, w Łówczy, swój zameczek myśliwski i w tych lasach polować. Ten krzyż miał właśnie zostać postawiony na pamiątkę polowań Sobieskiego, w tych lasach. Data 1664 wydaje się trochę nieprawdopodobna, dlatego, że Sobieski był wtedy tylko chorążym wojsk, jest zbyt małą osobistością, by mu stawiać „pomnik”, a także sam raczej nie miał takiego zwyczaju. Zapewne, gdy Sobieski został królem, miejscowy właściciel ziemski nakazał wystawić taki krzyż na pamiątkę, że taka osobistość tutaj polowała i zapewne nadal polował.

Inny aspekt dotyczący wieku, to kamieniarka bruśnieńska, która zasadniczo zaczęła się rozwijać trochę później. Ale jeżeli spojrzymy na historię kamieniarstwa tego regionu, to mniej więcej około 1654 roku mieli się pojawić w Bruśnie jacyś Turcy, czy też Italianie, którzy nauczyli miejscowych obróbki kamienia. Stąd istnieje możliwość, że ten krzyż mógł być jednym z pierwszych, który został stworzony przez kamieniarzy z Brusna! Mieli oni jeszcze świeżo nauki obróbki od swoich mistrzów przybyłych skądś tam z południa. Czyli byłby to źródłowy styl tutejszej kamieniarki, który zaczął powoli ewoluować w spotykane później na cmentarzach krzyże o kształcie zbliżonym do Maltańskiego. Tego typu krzyże można spotkać w okolicy, i są nazywane turkami. Mają podobny kształt. Tylko zasadniczo dlaczego nazywano je turkami, skoro miały stać na mogiłach po najazdach Tatarskich? Być może wykonywali je ci mityczni Turkowie, co nauczyli miejscowych tej sztuki…

Kamieniarka bruśnieńska, u swych podstaw ma wiele niewyjaśnionych elementów. Należy dbać o te relikty naszej regionalnej historii i badać ją. Współcześnie tworzona jest dalej historia. Taką też ma ten krzyż. Zasadniczo był on znany przez miejscowych, także badacze kamieniarki go opisywali, ale z biegiem czasu, być może drzewo złamało ten krzyż i przez wiele lat niszczał. Nie był on też zaznaczony na mapach. W 2011 roku po rozmowie z Mieczysławem Zaborniakiem, ekipa OR-BAD wyruszyła na poszukiwania zaginionego krzyża. Niedługo po tym, informacja o krzyżu wyglądającym na najstarszy tego typu obiekt, dotarła do Pana Leona Ważnego, który zainicjował naprawę tego historycznego cuda.

Nadaję mu dość niezwykłą nazwę orientacyjną, od jedynego wersu który da się odczytać: Krzyż Roncziis

brusno 2009