Archiwa kategorii: Figurka

Figura przy studzience – Huta Złomy

huta z

W wiosce Huta Złomy, usytuowana jest dość niezwykła figura. Dokładnie jest to okolica zakrętu z Huty Złomy na Starą Hutę, na przeciw ostatniego domostwa wioski, tuż za „czerwoną” rzeczką. Napisy po Ukraińsku mówią nam coś takiego:

Święta Bogurodzico zbaw nas

M. Manczur

W przypadku wielu krzyży, informacji o intencji, czy też historii z nimi związanych należy szukać wśród miejscowych, czasem w niektórych książkach można znaleźć też takie historie. Ta pochodzi od Pana, który się opiekuje tą figurą i mieszka na przeciw niej. Pamięta on, jak mówiono, że kiedyś mieszkaniec Starej Huty, miał sen. Dostał on wewnętrzny nakaz, by wykopać studzienkę we wskazanym miejscu i postawić tam figurę. Tak też postąpił pan Manczur. Wykopał rów i wytrysnęła woda. Oszalował studzienkę drewnianymi dechami i zamówił figurę. Zapewne był to zamożny gospodarz, skoro mógł sobie na taki kaprys pozwolić. W Starej Hucie był przysiółek, który do dziś nazywa się Manczury.

Gospodarz zamówił figurę i postawił ją tuż przy studzience. Są znane dwie historie, które mówią o cudownych właściwościach tej wody. Jeden z okolicznych mieszkańców, bawił się pociskiem, wybuch on i poraniły mu się ręce, moczył je w tej wodzie i rany się zagoiły szybko. Druga historia związana jest z panem, który ciężko chorował, miał nieposkromione pragnienie i był obłożnie chory. Pewnej nocy poszedł do studzienki i tam pił z niej wodę. Na drugi dzień chodził jak gdyby nic się nie stało. Być może te dwa przypadki, to dwa słabo wyryte krzyżyki na dole podstawy?

Z biegiem czasu figura niestety się przechyliła i runęła. Dlatego też jest rozbita. Gospodarz niemieszkający nieopodal, odsunął od studzienki figurę i częściowo skleił. Do dziś wydobywa się woda, już z nieco zamulonej studzienki. Niestety przez wysiedlenia, niezwykła historia tej figury (zapewne Maryi z dzieciątkiem) z przysiółka Martynówka, zanika…

Figura Maryi przy kaplicy w Nowinach Horynieckich

marya nowiny

Ojciec gwardian Łukasz Krukar, w 1938 roku, przy okazji zajmowania się kaplicą w Nowinach, postanowił dodać jej dość niezwykły element, figurę Maryi na zboczu góry.Dlatego też zamówił u majstra kamieniarskiego, Teodora Chmiela, kamienną rzeźbę. Przepiękne dzieło sztuki, o subtelnych rysach i jak określali to ludzie, pamiętający rzeźbę: będąca jak żywa – niestety w 1939 roku została przez nieznanych sprawców rozbita.

Mieszkańcy Nowin Horynieckich, z inicjatywy Władysława Tabaczka, nauczyciela w szkole Nowińskiej, zorganizowali festyn w wiosce. Było nawet przedstawienie teatralne. Zebrane pieniądze postanowiono przeznaczyć na nową figurę. W 1943 roku zamówiono u majstra kamieniarskiego z Brusna Starego, Jana Dusia, kamienną figurę i ustawiono w miejscu, gdzie stała poprzednia. Według relacji mieszkanki Nowin Horynieckich, pod obecną figurą leżą szczątki rozbitej starej figury. Zostały tam celowo zakopane.

Niestety, niedługo po tym, gdy partyzanci radzieccy wysadzili niemiecki pociąg w 1944 roku nieopodal kaplicy, Niemieccy żołnierze uważając, że to wina partyzantów z Nowin, postanowili grupę przypadkowych osób rozstrzelać, obok ambony przy kaplicy. Zostali uratowani przez jednego z Nowińczan, który znał niemiecki i przekonał żołnierzy, że to nie ich wina. Tymczasem żołnierze zabawiając się, strzelili salwą do figury i strącili jej głowę. Potem została ona przylepiona, ale obecnie ma nieco krótszą szyję niż oryginalnie.

Figura z przygodami, stoi do dziś. Podstawa obwieszona jest wotami i ma taki oto napis:

O Maryjo bez grzechu poczęta

Módl się za nami, którzy się do ciebie uciekamy

Święty Walenty bez twarzy – Polanka Horyniecka

św walenty„Walentego”, odnaleźć możemy, w Polance Horynieckiej. Stoi on przy drodze, relacji: Polanka Brusno Stare. Jedziemy kamienną drogą, od krzyżówki i wypatrujemy po kilkuset metrach na południowej stronie tej figurki.

Niestety, nie ma ona żadnych napisów, jedyne, co nam może coś powiedzieć, to data, którą trzeba było odczyścić: 1915 rok i figurka, przedstawiająca biskupa: św. Walentego.

Biskup Walenty, który zmarł około roku 269, w krajach anglosaskich został uznany za patrona zakochanych. W innych krajach, w tym w Polsce, został patronem ciężkich chorób, szczególnie psychicznych, w tym padaczki, nazywanej chorobą św. Walentego.
Gdy ktoś w rodzinie, zachorował na chorobę umysłową, starano się wtedy, przez wyspecjalizowanego orędownika w danej dziedzinie, prosić o pomoc u Boga. Zazwyczaj modlono się do niego, oraz składano obietnice, że gdy choroba odpuści, zostanie przekazana ofiara wotywna. Taki podarunek, miał na celu przebłaganie świętego, lub podziękowanie mu za orędownictwo. Wstawiennictwo, było praktykowane między innymi z takich powodów, jak przekonanie, że człowiek jest zbyt marną kreaturą, by móc stanąć twarzą w twarz z Bogiem.
Wielu turystów, którzy podążali w stronę sławnej nekropolii bruśnieńskiej, mijało na pewno w Polance Horynieckiej dość niezwykłą figurę. Pomalowana na zielono, otoczona płotkiem, stoi przy drodze i przygląda się przyjezdnym. Ten, kto zatrzyma się i przyjrzy dokładniej, zobaczy, że posąg nie ma twarzy, jakby mu odpadła. Spowodowane jest to tym, że kiedyś figura upadłą i przy upadku twarz się obłupała.

Gdy przyjrzymy się bliżej tej postaci, zobaczymy atrybuty, po których można poznać świętego. W jednej ręce mamy krzyż, druga układa się na znak błogosławieństwa, postać ma na sobie szaty biskupie. Tyle wystarczy do tego, by od razu powiedzieć, że to św. Walenty. W takiej właśnie pozie był on przedstawiany, gdy ktoś chciał się zwrócić w sprawie pokonania tzw. choroby św. Walentego, czyli padaczki. Okazuje się, że figura ta została wystawiona na skraju pola gospodarza, w którego rodzinie wystąpiła ta choroba. Taka ofiara wotywna, czyli figura świętego, miała za zadanie wygonić chorobę z dziecka. Warto zwrócić uwagę na to, że kiedyś uważano, że szczególnie choroby psychiczne, uważane były za opętania. Ciało z niewiadomych przyczyn, miał spętać demon i rzucać nim bez powodu. Poza św. Walentego wyrzeźbiona w bruśnieńskim kamieniu, przedstawia co ciekawe, moment egzorcyzmu! Teolog powie w takiej sytuacji: każde błogosławieństwo, jest rodzajem egzorcyzmu. To ciekawe, bo na Roztoczu są figury innych postaci, które mają podobny „gest błogosławieństwa”.

Dlaczego akurat w tym miejscu została postawiona figura? W dawnych czasach uważano, że miejscem, z którego przybywają demony, była północ i droga do gospodarstwa. Ta strona świata nigdy nie była oświetlona, zawsze ciemna, uważana była za kierunek, z którego przybywało zło. Dlatego też można uważać, że św. Walenty z Polanki, zatrzymany w pozie egzorcyzmu, zwrócony frontem na północ, ma za zadanie chronić domostwo gospodarza przed złem.
Figura ta, jak wiele innych przy naszych Roztoczańskich drogach, na pierwszy rzut oka wydaje się nieciekawa, tymczasem kryje swoją unikalną historię. Jak każdy krzyż, czy też rzeźba świętego, była ofiarą wotywną, mającą za cel nakłonienie danego świętego do próby przechylenia szali. Nie można uważać, że ofiara musiała coś wymusić, były to prośby, by odwrócić los.

Ciekawym zrządzeniem losu jest to, że przy upadku, figurze odpadała tylko twarz. Do „dosztukowania” twarzy niegdyś namawiano tutejszego kamieniarza Mieczysława Zaborniaka, ale meandry losu sprawiły, że do dziś Walenty twarzy nie ma. To sprawia, że ta postać jest ciekawsza i bardziej intrygująca. Właśnie z opowiadań Pana Mieczysława, udało się poznać historię tego pomnika wotywnego.

Figury Piotra Guzio – Huta Kryształowa

piotr guzio figury huta

Kamienne figury, w Hucie Kryształowej, przedstawiające Maryję i Chrystusa Zmartwychwstałego, zdobią do dziś jedną z najbardziej dziurawych dróg w powiecie lubaczowskim.

Postawić je miał przy drodze, na swojej ziemi, pan Piotr Guzio, który był obszarnikiem, w Hucie Kryształowej i właścicielem młyna. Zasadniczo, to Huta Kryształowa, była bardzo małą wioską i te figury, jak i szereg drewnianych krzyży, raczej były na terenie nieistniejącej wioski Sieniawka. Według legendy, figury, miały się znajdować przy młynie Piotra. Ale po wojnie, gdy były wysiedlenia, Ukraińcy zabrali je ze sobą, na ziemie odzyskane. W latach 70tych, figury z bliżej nieokreślonych powodów wróciły. Obecnie, stoją na podstawie zrobionej z cegieł, tuż przy drodze, po wschodnio-północnej jej stronie, kilkaset metrów od wioski.